Refleksja 4 lata po proteście głodowym lekarzy rezydentów


Daty, rocznice, jubileusze…

Dla części z nas przykre obowiązki, z upływem czasu jednak doceniamy ich znaczenie. Wiadomo- najważniejsze w życiu są te wydarzenia, w których braliśmy osobiści udział.

Dokładnie 4 lata temu kilkunastu medyków rozpoczęło w Szpitalu Pediatrycznym przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie Protest Głodowy. Trwał on prawie miesiąc, z czasem dołączyło kilka kolejnych miast tworząc „Głodówki satelitarne”. Łącznie ponad 200 osób wybrało ten właśnie szkodliwy dla swojego zdrowia sposób, aby zwrócić uwagę społeczeństwa i rządu na dramatyczny stan polskiej ochrony zdrowia. I co? I nic! Dlatego lekarze zaczęli redukować czas pracy. 3 miesiące później negocjacje zostały otwarte na nowo: prym zaczął wieźć Łukasz Szumowski. I pomimo niewielkiego procentowo zaangażowania lekarzy w akcję protestacyjną (Ok.5%), można było osiągnąć rozejm. Wielu nazywa go porażką, jednak pamiętajmy: powstała ustawa „6%” o wzroście wydatków na zdrowie, pensje medyków drgnęły. Nie doczekaliśmy się jednak realizacji zbyt wielu obietnic resortu min. Szumowskiego, a on sam w trakcie rozkwitu pandemii zajął się podejrzanymi transakcjami po czym…. abdykował! Brakuje wizji prawdziwej reformy systemu, której domagają się pacjenci i medycy.

Czy ktoś w tym kraju ma na tyle duże „cochones”, aby taką wizję ekspercką stworzyć a następnie wcielić w życie?

Jak duża presja społeczna musi być wywarła na rząd, aby potraktował opiekę zdrowotną w sposób odpowiedni?

Miara trudna. Ja w październiku dyżurów mam 3. Jeżeli zależy Wam na przyszłości, która mierzona jest w latach nie tygodniach, to zachęcam Was drodzy Medycy: protestujmy!


Krzysztof Hałabuz

Prezes Stowarzyszenia Porozumienie Chirurgów SKALPEL

58 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie